Category Archives: Uruguay

Punta del Diablo i Santa Teresa, Urugwaj

Troszkę się zaniedbałam w pisaniu. Czas nadrobić zaległości.
Po sylwestrze postanowiłam przenieść się do Punta del Diablo i tym samym rozdzieliliśmy się z Sylvainem.
Podróż nie była, ani przyjemna ani krótka, więc zaczęłam się zastanawiać czy to ma sens. Jednak we dwoje dużo łatwiej się podróżuje. Trochę niepotrzebnej paniki, bo przecież jestem doświadczonym samotnym podróżnikiem. Znam hiszpański, mam pieniądze, jestem w bezpiecznym Urugwaju. Wystarczyło parę chwil, żebym złapała wiatr w żagle.
W Punta del Diablo czekał mnie parokilometrowy marsz z plecakiem i poszukiwanie hostelu, bo wszystko było porezerwowane. Szczęśliwie udało mi się znaleźć jedno wolne miejsce, ale tylko na jedną noc.Dobra, jutro się pomyśli 🙂 Następnego dnia był niepisany warunek: jak nie znajdę hostelu w ciągu 30 minut, łapię autobus do Montevideo.
Całe szczęście się udało, ale też tylko na jedną noc. oki, plan, zwiedzanie i jutro trzeba ruszać na zachód. Szkoda, bo Punta del Diablo jest śliczne.
W hostelu poznałam cudownych ludzi z Argentyny: Cecilia aka Monona, Vicki, Jimena i Luis, Li, German. Dziewczyny i Chłopcy podróżowali oddzielnie i wszyscy razem przypadkowo byliśmy w tym samym pokoju.
Spędziliśmy niezapomniany wieczór w rytmach salsy i smaku Farnet – wielkiej dumy Argentyńczyków. Pierwsze wrażenie po spróbowaniu, tak jakbym piła syrop na kaszel haha
Jak tylko pomyślałam, że już następnego dnia mamy się rozstać robiło mi się smutno. Jak się okazało moi nowi znajomi również nie mieli miejsca na kolejne dni.
Ok, spontaniczna decyzja. Zostajemy w Punta i śpimy na hamakach 🙂
Noc była wyjątkowo zimna i na kolejne dni trzeba było wymyśleć coś bardziej praktycznego. Tak też przenieśliśmy się do Santa Teresa – przepięknego parku krajobrazowego, który niestety z pewnością bym pominęła gdyby nie moi nowi znajomi.
W Santa Teresa zostaliśmy na 2 noce w namiocie. Wspaniałe jedzenie przygotowane na ognisku (parrilla). Swieża ryba, wymarzone towarzystwo, smak Farnet. oj dużo się działo. Przepiękna plaża, ogromny kemping w lesie. Mam nowe imię: Pola. Więc: soy Pola de Polonia 🙂
Aż łza w oku mi się zakręciła, jak wyjeżdżałam po łącznie 4 nocach spędzonych z tymi wspaniałymi ludźmi.
Niedługo się spotkamy w Cordoba. Wstępny plan, zwiedzanie połnocy Argentyny po Patagonii.
Muchas gracias Amigos 🙂

Santa Teresa, Urugwaj

Chyba będę musiała popracować nad asertywnością, ponieważ nie potrafiłam oprzeć się zostania w Urugwaju trochę dłużej.
Poznałam super Argentyńczyków i dzisiaj wspólnie przenosimy sie do Santa Teresa, parku narodowego w pobliżu Punta del Diablo.
Wczorajsza noc była dosyć zabawna, ponieważ jest teraz cała masa turystów (styczeń jest jedynym miesiącem wakacyjnym dla Argentyńczyków i Urugwajczyków, więc jest istne szaleństwo). Ani ja, ani 6 osób z Argentyny, z którymi obecnie podróżuję nie mieliśmy miejsca w hostelu 🙂 ale daliśmy radę, salsa do 6 rano, wschód słonca, spanie w samochodzie i na hamaku.
Oppa. no hay problema. Dziś zapowiada się spanie w namiocie na dziko, więc trzeba będzie urządzić małą siestę na plaży.

Punta del Diablo, Urugwaj

To już ostanie zaplanowane miejsce w Urugwaju, które chciałam odwiedzić.

Małe, bardzo wyluzowane miasteczko, pełne wędkarzy.
Sylvain został w La Pedrera, a ja próbuję swoich sił w urugwajskiej grze “la cośtam” w Punta del Diablo.. Dobrze, że to gra bez pieniędzy, bo ni hoho rozumiem zasady 🙂
narazie pogoda nie dopisuje, ale jutro ma być słoneczko i więc pewnie będzie grany rowerek. Urugwaj jest zbyt fany by go opuszczać zbyt szybko, zwłaszcza, że w Argentynie już nie będzie Atlantyku, chyba jednak do Patagoni trzeba będzie iść przez Barilioche a nie wybrzeże. Zobaczymy…

La Pedrera i Cabo Polonio, Urugwaj

Postanowiliśmy spędzić sylwestra w La Pedrera. W międzyczasie zrobiliśmy wypad jednodniowy do Cabo Polonio. Mini miasteczko, bez elektryczności. Trochę się zawiedliśmy, że jest aż tak turystyczne, ale jak niechcący odkryliśmy stado fok żyących na wolności bylismy mega miło zaskoczeni.
Wow, pierwszy raz w życiu widziałam foki na wolności i to jeszcze na wyciągnięcie ręki. aaaaa super.
Wycieczka stanowczo należy do mega udanych. Poniżej zdjęcia z Cabo Polonio.

Szczęśliwego Nowego Roku. Happy New Year, Urugwaj

Kochani, życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Podobno w Polsce jest nawet całkiem wiosennie, za to u mnie lato pełną gębą. Słońce świeci aż za bardzo, ponad 30 stopni i piękne miasteczko La Pedrera w Urugwaju. Impreza zapowiada sie naprawdę całkiem przyjemnie. Jesteśmy w hippi hostelu, pół krowy jest już na ruszcie, a ja jeszcze wybieram się na plażę przed wieczorną imprezą. Nie wiem jak się ubrać, szorty, czy szorty hihi
Ciężkie jest życie podróżnika 🙂
buziaki
Jutro postaramy się przenieść do Argentyny, jak nam siły nie zabraknie.

Punta del Este, Urugwaj

Urugwaj nas nie zawiódł. Miałam wysokie oczekiwania co do ludzi, miejsc i jedzenia i jak narazie naprawdę daje radę.
Montevideo ma ponad milion mieszkanców, czyli prawie połowę ogólnej populacji. Dosyć zabawnie to wygląda jak się przemierza pareset kilometrów i widzi sie jedynie krowy 🙂
Są tu pyszne desery, coś na styl naszej polskiej krówki, czy kolumbijskiej arequipe. mniam, kolejne pare kilo do kolekcji. Dobrze, że niedługo zaczynamy ostry trekking, bo zmienie się w wielką lukrową krówkę.
Montevideo jest dosyć spokojnym miastem, czułam się tam wyjątkowo bezpiecznie. Ludzie sympatyczni, pomocni. Wszyscy chodzą z termosami, żeby ciągle zalewać sobie nową yerbamate. Zabawnie to wygląda, zwłaszcza przy ponad 30 stopniowym upale.
Teraz jesteśmy w Punta del Este, najbardziej turystycznym mieście w tym regionie. Prawda, ładnie tu, ale trochę jak nasz Hel. Wszyscy sa cool i pokazują ile to mają kasy. Brudni backpackerzy dosyć zabawnie tu wyglądają. My jesteśmy w najtańszym hostelu, który kosztuje nas 20 dolarów za noc w 10 osobowym pokoju. Na recepcji robilismy rezerwację, bo bez tego cena wynosiła 50 dolarów haha.
Poplażowaliśmy, co było średnio przyjemne przy tysiącach innych turystów i pochodziliśmy po molo. Trochę brakowało mi obcasów i sukienki, ale to może następnym razem 🙂
Dzisiaj przenosimy sie do La Pedrera, coś bardziej w naszym stylu, natura, pustkowie, małe miasteczko. Pewnie weźmiemy rowery i pojeździmy dookoła.