Z Harstad mieliśmy jeszcze zahaczyć o Senja, ale wyglądało na to, że coś nam szwankuje jeden alternator. W związku z tym, aby zdążyć przed weekendem płynęliśmy prosto do Skjervøy. W sumie to dobra zaprawa 24 godzinna przed wyruszeniem na Bjornøya, czyli Misiową Wyspę. Trasa ze Skiervoy do Bjornoya zajmie nam mniej więcej 2,5 dnia żeglowania bez przerwy i widocznego lądu. Mam nadzieję, że pogoda dopisze, bo chyba troszkę zaczynam się bać. W Skjervøy jemy pyszną kolację ze Stig`iem, jego żoną i ich znajomymi z Belgii, którzy od lat podróżują do Norwegii na wakacje. Fajnie posłuchać ich opowieści. Jako, że pogoda na razie nie dopisuje, czekają nas 2 dni przerwy i odpoczynku przed wymagającym odcinkiem. Jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza. Czas wolny spędzam bardzo przyjemnie. Nadrabiam czytanie książek, medytuję i nadal nie mogę się nadziwić jak dużo mi się śni. Podróż po Ameryce Południowej była fascynująca i niezapomniana, aczkolwiek bardzo aktywna i męcząca. Teraz natomiast, po burzliwych momentach żeglowania mam sporo czasu na przemyślenia, czytanie i napawanie się przepięknymi widokami. A to dopiero początek, bo mam jeszcze 45 dni przed sobą… W poniedziałek wypływamy na Bjornøya.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *